Nowości Zapowiedzi Współpraca Kontakt O Wydawnictwie

Wydawnictwo

KATEGORIE PUBLIKACJI
JĘZYKI OBCE
Readersy
Fotonowele
Ćwiczenia
Idiomy
ROZMÓWKI
EKONOMIA I BIZNES
Marketing
Public relations
Lobbing
Strategia i zarządzanie
Finanse
Nowa gospodarka
BIOGRAFIE I PAMIĘTNIKI
LITERATURA POPULARNA
BAJKI DLA DZIECI
POPRAWNOŚĆ JĘZYKOWA
VARSAVIANA

Jak skutecznie czytać w języku obcym

      Wiele osób, pytanych o ulubiony sposób spędzania wolnego czasu, odpowiada - czytanie. Być może jest tak dlatego, że tekst pisany tak wspaniale pobudza wyobraźnię. Jeżeli więc należysz do tych, którzy wprost pochłaniają książki czy czasopisma w swoim ojczystym języku, bo to czynność podobna do odkrywania wciąż nowych krain, to cóż dopiero za niezwykłą przyjemność może dać podróż przez świat wyobraźni w języku obcym, gdzie odkrywaniu pojęć i treści towarzyszy satysfakcja z poznawania nowych znaczeń.

      Co ciekawe, w odróżnieniu od omawianego w poprzednim odcinku naszego cyklu słuchania, które np. umożliwia jednoczesne wykonywanie innych czynności, czytanie to umiejętność: 4 nabyta (ludzie sami wyrobili w sobie tę sprawność); 4 wymagająca względnej koncentracji wzrokowej (o ile słuchać można z zamkniętymi oczami lub w ciemności, o tyle czytać już nie); 4 w której sami regulujemy tempo przyswajania tekstu.

      Jak czytać?

      Dzisiaj zaproponuję kolejną garść porad, jak efektywnie korzystać z tekstów do czytania w wersji oryginalnej poza klasą językową.

      POLECANA STRATEGIA

      Przede wszystkim, czytaj jak najwięcej i jak najczęściej. Nie marnuj codziennych okazji do poznawania możliwie jak najbardziej różnorodnych tekstów, od oryginalnych ulotek i reklam, przez strony internetowe, aż po czasopisma dla uczących się języka i książki po angielsku. Zawsze miej w torbie coś do czytania i wykorzystuj te sytuacje w ciągu dnia, kiedy i tak siedzisz bezczynnie, np. w poczekalni, w autobusie, w parku. Naprawdę niewiele jest umiejętności, w których tak wyraźnie ilość przechodzi w jakość. A któż nie lubi, kiedy się o nim mówi "oczytany". A co dopiero oczytany po angielsku!

      Warto sobie uświadomić, że kiedy we wczesnym dzieciństwie uczyliśmy się czytać po polsku, nie poznawaliśmy jednocześnie gramatyki - większość zasad poprawności rządzących naszym językiem nabyliśmy wcześniej. Przenosząc to na proces uczenia się języka obcego, możemy stwierdzić, że przy samodzielnym czytaniu dla własnej przyjemności (tj. ekstensywnym) błędem jest traktowanie tekstu jako materiału do nauki form i struktur.

      POLECANA STRATEGIA

      Nie analizuj! Czytając samemu po angielsku, koncentruj się na ogólnej treści przekazu (fachowo mówiąc - na znaczeniu globalnym). Innymi słowy, nie psuj sobie przyjemności płynącej z lektury, zastanawiając się, co oznacza jakieś pojedyncze słowo nie mające wpływu na całość. Nie mówiąc już o dociekaniu, dlaczego autor użył akurat strony biernej. W praktyce oznacza to ograniczenie użycia słownika i innych pomocy do niezbędnego minimum, a także traktowanie raczej całego akapitu lub rozdziału - niż zdania czy zwrotu - jako najmniejszej części tekstu niosącej istotne znaczenie.

      Kiedy zabieramy się do lektury w języku obcym, warto zawsze zastanowić się, w jaki sposób, w jakich okolicznościach i w jakim czasie przeczytalibyśmy taki sam tekst w swoim ojczystym języku. Przeprowadzamy w ten sposób swoisty test autentyczności. Autentyczność jest bowiem nieodzownym elementem naturalnego czytania, a niestety nie zawsze zapewnia ją nam szkolna czytanka. W życiu czytamy wszak na różne sposoby. Piękny wiersz wymaga skupienia i uwagi, ale już rzut oka na SMS od kolegi to czytanie szybkie, niemal odruchowe. Chyba każdy z nas kiedyś celowo przedłużał lekturę ładnego fragmentu książki, by nacieszyć się nim jak najdłużej, ale już zastosowanie tego sposobu, by sprawdzić, z którego peronu odjeżdża za chwilę nasz pociąg, byłoby bardzo nierozsądne. Podobnie w każdym innym języku - tekst ma swoją funkcję, więc czytaj go w taki sposób, w jaki "chce być przeczytany".

      POLECANE STRATEGIE

      Czytaj to, co lubisz. Nie ma chyba nic gorszego niż zmuszanie kogoś do lektury. W sytuacji pozaszkolnej masz przecież wolny wybór. Warto zorientować się jeszcze przed rozpoczęciem czytania, czy będzie to tekst dla Ciebie, czy aby Cię nie "zamęczy". Pozwól, by w tej decyzji pomogły Ci: tytuł, nadtytuły, ilustracje, ogólna kolorystyka tła i strony, podpisy pod zdjęciami, a nawet nazwy własne, np. nazwiska, wspominane znane miejsca itp. Po pierwszych fragmentach zorientujesz się, czy Twoje przewidywania się potwierdziły. I jeszcze jedno: jeśli język tekstu wyda Ci się z początku trudny, nie zrażaj się. Skup się na tym, co wiesz, a nie przejmuj tym, czego (jeszcze) nie rozumiesz. Przede wszystkim zaś pozwól, by kontekst został Twoim sprzymierzeńcem - zgaduj, wnioskuj, kojarz treści na tle większej całości.

      Co czytać?

      Rozpocznę od literatury, nie tylko dlatego, że zwykle gwarantuje ona najwyższy poziom języka, dobrą konstrukcję fabuły i starannie zarysowane postacie. Otóż książki niosą przede wszystkim emocje - z jednej strony dają radość, z drugiej potrafią wywołać wzruszenie - a to przy czytaniu ekstensywnym kluczowa kwestia. Dlaczego? Nie od dziś wiadomo, że skuteczniej uczymy się i zapamiętujemy, jeśli podświadomemu przyswajaniu treści towarzyszy bodziec emocjonalny. Czyli śmiejąc się czy ocierając łzę, rozwijamy nie tylko swoją wrażliwość, ale pomagamy wiedzy wchodzić do głowy! Może dlatego, że podąża tam przez serce?

      Oczywiście klasyka bywa trudna językowo w oryginale. Uczącym się angielskiego, nie tylko zresztą tym młodym, polecam więc z jednej strony mądry kanon literatury dziecięcej (choćby Alice in Wonderland Carrolla, Winnie-the-Pooh Milne'a, całą serię o Harrym Potterze czy książki Norwega Josteina Gaardera w cudownych angielskich przekładach), z drugiej zaś - dobrą współczesną literaturę popularną. Plusem tej ostatniej jest żywa angielszczyzna, małym zaś minusem - obecny u niektórych autorów język fachowy lub środowiskowy nieco utrudniający odbiór uczącemu się czytelnikowi. A więc wybierz raczej Helen Fielding i Sue Townsend (panie od prześmiesznych dzienników Bridget Jones i Adrana Mole'a) niż zbyt militarno-politycznych Jeffreya Archera czy Toma Clancy'ego. Podobnie, świetny skądinąd John Grisham, może przytłoczyć żargonem sądowym, więc postawmy raczej na bardzo dobrych młodych pisarzy angielskich takich, jak Mike Gayle czy Nick Hornby.

      Co zrobić, gdy zbyt trudny język oryginału czy zniechęcająca długością powieść są jednak dla nas za dużą barierą? Sięgnąć po "readersy". Są to adaptacje literatury przeznaczone specjalnie dla osób uczących się, uproszczone językowo, jednak z zachowaniem cech wersji oryginalnej takich, jak styl, fabuła, część dialogów i opisów. Te starannie opracowane przez specjalistów książeczki są idealnym rozwiązaniem, gdyż ich przystępny język dostosowany do poziomu czytelnika pozwala na pełne docenienie walorów oryginału. Przykładem takich adaptacji jest znakomita seria "Felberg English Readers", w której oprócz klasycznych tytułów można znaleźć choćby współczesne scenariusze filmowe czy pozycje z literatury popularnej.

      I wreszcie prasa, czyli niezrównane źródło nie tylko wiedzy i informacji, lecz także najbardziej autentycznej angielszczyzny. Do niedawna zdobycie aktualnego wydania jakiejś anglojęzycznej gazety było dla wielu trudniejsze niż zrozumienie, co w niej napisane. Dziś na szczęście jest odwrotnie. Praktycznie każdy liczący się tytuł dostępny jest bez opóźnień w sieciach sklepów (np. EMPiK) oraz w formie elektronicznej.

      Jeśli chodzi o gazety codzienne, to prostsze językowo niż np. poważny "The Observer" czy "New York Times" (tzw. quality papers) będą dla osoby uczącej się angielskiego takie tytuły bulwarowe (tzw. tabloids), jak "The Mirror" lub "The Sun". Niestety, ich prostym zdaniom, licznym ilustracjom i niebywałej różnorodności czcionek towarzyszy zwykle ubóstwo treściowe oraz skłonność do taniej sensacji i skandalizowania.

      Dobrym kompromisem dla osób, którym to przeszkadza, mogą być niedzielne, lżejsze wydania wspomnianych quality papers, szczególnie "Guardiana" i londyńskiego "Timesa". Z drugiej strony, istnieje w Anglii kilka tytułów prasowych, które łączą w sobie dobre cechy poważnych gazet i bulwarowych popołudniówek (tzw. quality tabloids), choćby "Daily Mail" czy londyński "Evening Standard". Można je czytać ze zrozumieniem, a bez uszczerbku dla zdrowia psychicznego i inteligencji czytelnika.

      Tygodniki anglojęzyczne operują stosunkowo trudnym językiem, jednak niektóre z nich - szczególnie amerykański "Newsweek" - mają bardzo dobry program subskrypcyjny w Polsce skierowany do osób uczących się angielskiego. Można też zamówić pakiet materiałów pomagających w lekturze wybranych artykułów. Z kolei znakomitą stronę internetową, z archiwum i użyteczną wyszukiwarką, oferuje brytyjski "The Economist", pismo wbrew nazwie dość przystępne tematycznie i językowo.

      Gdybym miał w skrócie napisać, czym kierować się przy wyborze źródła współczesnej drukowanej angielszczyzny, mógłbym zaproponować zasadę "trzech A": autentycznością, aktualnością, atrakcyjnością. Przyjemnej lektury!

      Jerzy Chyb

Autor jest językoznawcą i wykładowcą metodyki nauczania języka angielskiego.




O firmie

Nauka języków obcych

Turystyka językowa

Centrum konferencyjne

Księgarnia językowa

Anglofan